W tej chwili jesteśmy w zasadzie na takim samym poziomie co miesiąc temu. Patrząc jednak nieco szerzej – jesteśmy również na tym samym poziomie co w październiku 2009 r. Z lekką górką jesteśmy więc w coraz bardziej “płaskim” trendzie bocznym z coraz mniejszy zapałem do wzrostów (mimo tego co się przez ostatnie dni dzieje).
W zasadzie sytuacja jest analogiczna jak przez ostatni rok – przy każdej większej lub mniejszej korekcie pojawiają się skrajne opinie różnej maści analityków i blogerów. Przejrzałem dziś kilkanaście blogów czytając nagłówki wpisów z ostatniego roku – średnio co miesiąc-dwa pojawiały się tytuły mówiące o końcu wzrostów i powrocie do spadków.
Szczerze mówiąc sam nie jestem pewien co dalej – dane makro mamy przeróżnej maści. Bezrobocie niby wysokie, ale indeksy PMI (dzisiejsze) w miarę pozytywne, przestało być słychać o kolejnych falach masowych zwolnień – firmy przestawiły się na reorganizację ale już bez zwolnień.
Z drugiej strony euro ma się nie za dobrze, kryzys Grecji i PIIGS nie został tak naprawdę zażegnany a opłacalność długów nadal daje dużo do myślenia.
W tej chwili jedynym sensownym rozwiązaniem jest zabezpieczenie gotówki i czekanie na konkretne sygnały z rynku. Wig20 może jeszcze wiele razy wędrować od 2500 do 2100 i ponownie do 2500 ptk. Sytuacja jest niepewna.
Sam czekam na jakiś zdecydowany ruch, jeśli ponownie spadniemy w okolicę 2200 – 2100 pkt zakupie jakiś pakiet akcji – czysto spekulacyjnie. Na razie sugeruję obserwować cały cyrk z bocznego siedzenia.