To co przez ostatnie trzy tygodnie robię z akcjami Petrolinvestu ciężko nazwać inwestycjami. Całość to zabawa może nie w daytrading, ale w spekulacje w najczystszej formie. Zresztą to dokładnie to samo co jeszcze rok temu robiłem z MCI. Ważne jest jednak to, że dziś chwilę po otwarciu udało mi się zamknąć kolejną – trzecią już transakcję na OIL.
Tym razem kwota nieco mniejsza i zakup tylko 100 akcji, ale opłaciło się i to. Żeby się zbytnio nie rozpisywać. Kupno 100 sztuk 17,20 zł, sprzedaż całego pakieto 17,81 zł, suma prowizji 15,66 zł. Podsumowując: 45,34 zł na czysto.
W sumie w tym miesiącu zarobiłem 343,80 zł (na czysto) co stanowi swoisty rekord tego bloga, szczególnie, że kwoty inwestycji praktycznie nie przekraczały 3 000 zł.
Jeśli chodzi o aktualizację portfela, zaległości itp – niestety mało sympatyczna sytuacja rodzinna pochłonęła mnie w ostatnim tygodniu i nie miałem czasu ani na aktywność w internecie ani zawodową.
Ostatnie sześć sesji giełdowych (licząc od piątku 9 kwietnia) należało do bardzo udanych szczególnie ze względu na dwie zamknięte już transakcje na Petrolinveście. O pierwszej pisałem kilka dni temu, drugą zakończyłem w piątek z samego rana – jej szczegóły widoczne są na screenie z sidomy poniżej.
Co prawda nie było to coś nadzwyczajnego, ale zarobek jest – całe 38,78 zł na czysto (już po odliczeniu 25,22 zł prowizji). Dodając do tego zysk z poprzedniej transakcji (259,68 zł) w sumie w ciągu 6 dni roboczych zarobiłem 298,46 zł na czysto co stanowi 11,38% całej inwestowanej kwoty.
Dodatkowym plusem całej tej sytuacji jest fakt, że uciekłem z ostatniej inwestycji w piątek co z perspektywy dzisiejszej sesji jest posunięciem bardzo udanym (aczkolwiek zupełnie przypadkowo).
Warto w tej chwili bacznie obserwować rynek, który zapewne po korekcie będzie chciał ponownie (nawet jeśli tylko spekulacyjnie) odbić kilka procent. Narazie jednak “gotówka jest królem”.
(aktualizacja portfela w najbliższych dniach)
Ostatnio trochę zaniedbałem Oszczędzanie w Praktyce – głównie ze względu na nadmiar nowych obowiązków i prace nad wdrożeniem nowej szaty graficznej na Podstawach Inwestowania oraz nad serwisem emerytalnym, którego nie mam kiedy wykończyć.
W piątek po konsultacji z Jackiem (autorem bloga BezpieczneZarzadzanie.pl) w dwóch “transzach” kupiłem Petrolinvest – celując za pierwszym razem niemal w sam dołek – 15,50 zł za sztukę (w sumie 75 sztuk). Po dość sporym skoku notować i lekkiej korekcie podebrałem kolejne 75 sztuk – tym razem już po 16,85 zł (kolejne 75 sztuk). Piszę o tym dopiero teraz ze względu na weekendowe wydarzenia, jednak na dowód screen z transakcji w Sidomie.
W sumie akcje kosztowały mnie 2426,25 zł, czyli 16,17(5) zł za sztukę. Transakcja ta okazała się strzałem w dziesiątkę bo już piątkowa sesja zamknęła się na poziomie 18,40 zł za sztukę.
Po spokojnej wczorajszej sesji Sidoma pokazuje zysk (na podstawie kursu wczorajszego zamknięcia) rzędu 354,75 zł. Oczywiście jest to tylko teoretyczny zysk – jeśli dziś OIL otworzy się na minusie to zarobie mniej (liczy się w końcu zysk z zamkniętych transakcji). Do tego dojdą jeszcze koszty transakcji rzędu ~14,00 zł.
Tak czy inaczej liczę na dalsze wzrosty. Petrolinvest został moim zdaniem celowo przeceniony i nagle po osiągnięciu 16,00 zł za sztukę obroty gwałtownie wzrosły (zdaje się, że w piątek OIL był nawet w pierwszej 10′tce jeśli chodzi o obroty na WGPW).
To może oznaczać tylko to, że jakiś duży gracz skupuje akcje, a duże instytucje zazwyczaj rozkładają takie transakcje na kilka dni – licze więc na przynajmniej 2 kolejne dni wzrostów – oczywiście jeśli cała giełda będzie rosła, a z tym może być różnie.
Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
ziś na łamach Pulsu Biznesu pojawił się dość ciekawy artykuł Sławomira Dębowskiego – głównego analityka Globtrex.com, w którym autor przedstawia scenariusz giełdowy na najbliższe dwa lata. Ponieważ – po pierwszepan Sławomir jest niezwykle trafnym analitykiem, po drugie jest to dopiero druga od dawien dawna czytana przeze mnie prognoza, która jest wyważona, merytoryczna i w miarę logiczna (pierwszą był tekst Stanisława Gomułki z 23 grudnia – do przeczytania) uważam, że warto przyjrzeć się bliżej jego opinii.
W styczniu możliwe są jeszcze niewielkie wzrosty indeksu. W optymistycznym scenariuszu możliwy jest ruch w rejon górnego ograniczenia kanału trendowego na poziomie 2600pkt. W pesymistycznym wzrosty przekroczą nieznacznie pułap 2500pkt. Do końca stycznia rynek może być już gotowy do większej przeceny. Pierwsza faza, podobnie jak na rynku w USA, nie doprowadzi jeszcze do przełamania krytycznego wsparcia. Stanie się to dopiero po korekcyjnym odbiciu w trakcie którego prysną nadzieje na ustanowienie kolejnego długoterminowego szczytu.
Przyznam, że nie jest to najoptymistyczniejszy scenariusz ale w większości się z nim zgadzam – samemu również obstawiam powrót do trendu spadkowego z możliwością ustanowienia nowego dna.
Tym czasem z portfela Oszczędzania w Praktyce wyleciało MCI. Cały pakiet poleciał wczoraj (pisałem o tym w komentarzu do poprzedniego wpisu) po równo 5,40 zł. Cena kupna to 5,13 czyli dla 300 sztuk zysk wynosi 81,00 zł minus 13,23 zł prowizji co daje w sumie 67,77 zł zysku na czysto. Kwota niewielka, ale to pierwsza w tym roku transakcja więc nie ma co narzekać. Szczególnie w świetle tak czarnych prognoz o jakich pisałem na początku…
Oszczędzanie w Praktyce skończyło dokładnie rok – w związku z tym i zgodnie z zapowiedziami publikuje krótkie podsumowanie minionego roku i przeprowadzonych inwestycji. Na samym początku przypomnę zasady prowadzenia tego bloga i od razu wytknę sam sobie jedną dużą nieścisłość…
Blog ma pokazać, że oszczędzanie nawet niewielkich kwot w ciągu miesiąca pomoże nam odłożyć (w skali kilku lat) naprawdę duże pieniądze, które po przejściu np na emeryturę (za 20-35 lat?) albo będą generować spory pasywny przychód (rzędu 2-3tyś miesięcznie, co patrząc na prognozy analityków ZUS’u może stanowić nawet 200% emerytury) albo dzięki nim będziemy mogli zrealizować któreś z naszych marzeń…
Sumy, które dorzucam do portfela są niewielkie – 200,00 zł miesięcznie + 5,00 zł każdego dnia (raz w tygodniu dorzucam do portfela 35,00 zł). I tu pojawia się pierwszy problem – w ciągu minionego roku przez dwa miesiące zmuszony byłem zawiesić oszczędzanie w związku z czym do portfela trafiło około 770,00 zł mniej, niż powinno (co częściowo zrekompensowałem, ale pewne różnice mogą się pojawić). Jednak nie to jest najważniejsze – najważniejszy jest fakt, że w pewnym sensie regularność udało mi się zachować i kwota nieco przekraczająca 4 000,00 zł została uzbierana.
Ponieważ przez pierwsze pół roku odłożona kwota była naprawdę niewielka w dodatku ciągle przerzucana pomiędzy eMaklerem, ING Securities i kontem oszczędnościowym zysk z odsetek z oszczędności pominę (w sumie wyszło go ledwie 30-parę złotych). W tym roku zamierzam jednak sumować wszystkie zyski i umieszczać w nieco poprawionej tabelce w prawym menu. Przejdźmy do najważniejszego:
Zyski z inwestycji w akcje
Czyli to co faktycznie dało mi w tym roku zarobić. W sumie wykonałem 12 transakcji (kupno + sprzedaż) z czego aż 10 było zyskownych, a tylko dwie zakończyły się stratą. Całość prezentuje się następująco (w kolejności wykonywanych transakcji co widać po cenach niektórych akcji).
Ostatnia uwzględniona tu transakcja dotyczy Agory (po publikacji wyniku kwartalnego) – nie ma tu ostatniego zakupu MCI z tego względu, że akcje ciągle są w portfelu więc znajdą się w podsumowaniu roku 2010. Jak widać w sumie zarobiłem 512,19 zł – od tego trzeba jeszcze odliczyć podatek Belki, który wyniesie 97,00 zł. W sumie więc 415,19 zł. Kwota wydaje się być niewielka jednak jeśli uwzględnić wielkości jakimi obracałem (wartość pierwszej transakcji nie przekroczyła 400,00 zł). Jeśli policzymy jakie kwoty były inwestowane i jaki osiągnięty zysk – robi się ciekawiej.
Powyższa tabelka wygląda już nieco lepiej. Widać, że aż 3 transakcje (1/4 wszystkich) dały zysk ponad 14% (już po odliczeniu prowizji) w sumie średni zysk transakcji (wliczając dwie stratne) wyniósł 5,6% czyli całkiem nieźle. Warto tu dodać, że były to inwestycje kilku – kilkunasto dniowe a zysk jest porównywalny z rocznymi lokatami.
Uwagi
Przede wszystkim trzeba uwzględnić masę popełnionych przeze mnie błędów. Zazwyczaj ustawiałem stop loss zbyt blisko i za szybko realizowałem zysk. Z jednej strony było to uzasadnione (w zasadzie do kwietnia / maja o obecnych poziomach na WGPW nikt nawet nie śmiał wspominać) bo byliśmy po kilku ostrych spadkach – strach był w pewnym sensie racjonalny. Błąd jest jednak błędem – szczególnie zbyt szybka sprzedaż MCI…
Sposób w jaki inwestuje daje jednak dobre nadzieje na przyszłość – krótkie, przemyślane inwestycje – realizacja założonego zysku i ucieczka. Pozwala to na zarabianie i ograniczenie strat niezależnie od średnioterminowego trendu na giełdach. Owszem – patrząc z perspektywy roku łatwo wskazać, że można było zarobić więcej jednak po fakcie każdy może być ekspertem…
Portfel
Na dzień pierwszego stycznia stan portfela wynosi 4028,56 zł. Wyszło tyle po doliczeniu 35,00 zł za ostatni tydzień roku i odliczeniu podatku od zysków kapitałowych w wysokości 97,00 zł (pozostałe podatki odliczane były na obierząco przez bank).
Na dzień dzisiejszy około 1533 zł jest w 300 akcjach MCI liczone po cenie zakupu. Ponieważ aktualna cena jest nieco wyższa zapewne pierwsza transakcja zakończona w tym roku zakończy się sukcesem!
Dziękuje wszystkim za maile i komentarze i mam nadzieję, że kolejny rok będzie dla wszystkich równie udany.
Ostatnie sesje minionego roku nie były dokładnie takie jakich się spodziewałem. Co prawda MCI (w chwili obecnej nadal posiadam 300 sztuk kupowane po 5,13) zgodnie z moim założeniem odbiło do góry (przez moment nawet do 5,36) jednak ostatnie dwie sesje razem z całą giełdą lekko opadło i w tej chwili wisi w okolicach 5,20. Jutrzejsza sesja prawdopodobnie przyniesie odpowiedz co dalej…
Do ostatnich 2 dni na giełdzie nie przywiązywałbym jakiegoś dużego znaczenia – zazwyczaj przy tak małych obrotach zmiany poziomu indeksów nie są istotne.
Od wczoraj przygotowuję podsumowanie minionego roku – w zasadzie oszczędzanie w praktyce obchodzi swoje pierwsze urodziny – blog co prawda powstał nieco później, ale wszelkie wpłaty miesięczne i dzienne (“5 złotych dziennie”) zostały uzupełnione licząc od 1 stycznia 2009.
Aktualizacja portfela i podsumowanie roku już jutro, a tymczasem polecam pocieszyć się ostatnimi godzinami “wolności” – od jutra wracamy do gry
Czyli wszystko, czym żyje drobny inwestor pod koniec 2009 roku. Do powyższej listy można by dodać jeszcze World Dubaj w pewnym sensie uratowany przez Abu Zabi (chociaż nie wiadomo do końca, czy to był poważny problem czy tylko chwilowy brak płynności) oraz osłabiającą się złotówkę (miało być odwrotnie?).
W tym tygodniu miała tu się pojawić (i może jeszcze się pojawi) moja prywatna prognoza dotycząca przyszłego roku – takie wróżenie z fusów. Niestety to co powstaje raczej rozczaruje większość osób bo w skrócie będzie to jedno wielkie “zobaczymy”. Za każdym razem kiedy siadam do tego artykułu i analizuje po raz tysięczny obecną sytuacje w mojej głowie rodzi się kilka nowych, skrajnych scenariuszy, które wzajemnie sobie zaprzeczają.
Tym czasem w USA “Time” przyznał tytuł człowieka roku Benowi B. – człowiekowi, który dał kasę bankierom, którzy z kolei zamiast dać za to tani kredyt i rozruszać nieco gospodarkę dali sobie premie i wpakowali wszystko w bańkę na giełdzie. Patrząc krótkoterminowo – sam na tym zarobiłem (i to sporo, aż niewiarygodne są moje logi z Sidomy z tego roku – opublikuje), patrząc długoterminowo – uratował konającego kolejną dawką morfiny – dzięki temu zwłoki poczuły się lepiej i może przez rok, może przez kolejne kilka lat będą udawać, że wszystko jest w normie. Chyba, że czeka nas III WW, bo jak słusznie zauważył Doxa w 38 tytuł człowieka roku otrzymał Hitler, a w 38 i 42 Stalin.
Jednocześnie Doxa zauważa, że w (chyba jego ulubionym) Detroit bezrobocie sięga już 50% (oficjalne to 27% – i tak ogromne). Co będzie dalej? Albo miasto opustoszeje, albo dojdzie do ogromnych zamieszek. Ogólnie ciekawie nie jest.
Na łamach Inteligentnych Inwestycji napisałem krótki artykuł o rajdzie świętego mikołaja, windows dressing, efekcie grudnia i efekcie stycznia, natomiast na Podstawach Inwestowania n a temat trendu (“Trend is your friend“).
Jeśli chodzi o giełdę – obserwuje MCI. Zastanawiam się, czy przypadkiem powolne spadki nie są ciszą przed “burzą” tj przed gwałtownymi wzrostami w przyszłym tygodniu. W zasadzie byłoby to na rękę wszystkim, a lekki UP w poniedziałek da wszystkim nadzieje na wspomniany rajd sw mikołaja.
Przy okazji – sprawdza się zasada nie kupowania na kredyt – praktycznie nikt z kupujących PGE na kredyt do tej pory nie zarobił, wręcz przeciwnie – większość jest na minusie. A wystarczyłaby zwykła lokata czy konto oszczędnościowe i dałoby się nawet parę złotych zarobić. Nie kupujcie akcji na kredyt – nigdy!
Dla czego MCI? Otarło się o 6,00 zł, teraz jest po około 5,20 z silnym wsparciem przy 5,00 zł. Jeśli dziś zakończy dzień na minusie jutro może być okazja do zakupu w okolicach 5,15. Stop Loss na 4,99, odbicie do 5,45 może nawet 5,60. Jak będzie zobaczymy – na razie przelewam 2 000 zł na ewentualną spekulację na konto ING Securities.
Dziś do portfela trafia zaległe 35,00 zł z programu systematycznego oszczędzania (“5 zł dziennie”) – tym samym muszę sprostować informację z poprzedniego wpisu, że portfel zamknie się na poziomie 4090,56 zł – jeszcze zostało kilka dni z których każdy przyniesie 5,00 zł. Na razie stan portfela skacze do 4125,56 zł.
Niestety w moim zawodzie praktycznie do 10-12 grudnia pracy jest aż nadto – stąd aktualizacja bloga raz w tygodniu. Ostatnio nie udało mi się nawet napisać o dość udanej spekulacji na Techmex’ie, ale o tym zaraz.
Dla systematycznego oszczędzania ważniejszy jest fakt, że mimo moich usilnych starań w grudniu nie uda mi się dorzucić do portfela deklarowanych 200,00 zł, dla tego też jego wartość w tym miesiącu niewiele się zmieni.
Nie planuje również większych spekulacji – cholera wie czy spadamy mocniej, czy banki i TFI będą próbować uratować rok na dużych plusach. Poza tym czasu mało, a miejsca na niepewność sporo więc raczej się ze wszystkim wstrzymuję – łącznie z wycofaniem gotówki z ING Securities i przetransportowaniem jej na konto oszczędnościowe – przynajmniej będę miał kilkanaście złotych zysku w styczniu.
Techmex
Niezależnie od informacji o Techmex’ie i całemu zamieszaniu wokół upadłości tej spółki (ciężko traktować GPW jako poważną instytucje po takim zamieszaniu) – warto się zastanowić, czy spadek o ~80% w ciągu dwóch dni jest uzasadniony, zważywszy, że zarząd mógł się odwołać od wyroku. Zachęcony przeceną kupiłem i dokupiłem w sumie 1000 sztuk Techmexu, żeby sprzedać zaraz po krótkim odbiciu. Całość wygląda tak:

W sumie równe 58,00 zł na czysto (już po odliczeniu prowizji ING). Trochę mało jak na tak ryzykowną spekulację, ale z drugiej strony zysk to zysk. SL był ciągłe pod kontrolą, a w chwili kiedy Tex wybił do góry na bieżąco przesuwałem go za notowaniami – trochę zbyt blisko bo mogłem zarobić kilkadziesiąt złotych więcej, ale wolałem nie ryzykować.
Tak więc oprócz 58,00 zł zysku portfel zostanie jeszcze zasilony odsetkami z konta oszczędnościowego i na grudzień to będzie na tyle – stan portfela na koniec roku najprawdopodobniej wyniesie 4090,56 zł.
Oczywiście nie zawieszam bloga – mam nadzieję, że na początku przyszłego tygodnia uda mi się opublikować moje “prognozy” na przyszły rok, czyli wróżenie z fusów etc – czysta abstrakcja, ale poparta moimi przemyśleniami.