Currently Browsing: Ciekawostki

Tauron, Wig20 i Wig30

W jednym z wywiadów prezes Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych – Ludwik Sobolewski zapowiedział, że w kilka sesji po debiucie Tauron trafi do indeksu Wig20. Będzie to miało miejsce, podobnie jak w przypadku PZU, dzięki korekcie nadzwyczajnej.

Jednocześnie zaznaczył, że ilość nowych dużych spółek na WGPW wymusi powstanie w przyszłym roku indeksu Wig30, który zastąpiłby obecny indeks bluechip’ów – wig20.

Poszerzenie głównego indeksu o dodatkowe 10 spółek uspokoiłoby nieco sytuację na kontraktach terminowych opartych o indeks bluechip’ów – dodatkowe spółki (ich kapitalizacja) utrudniłyby manipulowanie kursem w celu zmiany notowań kontraktów (i utrudniłoby robienie “cudofixing’ów” przez niektóre zagraniczne banki inwestycyjne).

Strategia sezonowa Kaeppela

Dziś na blogu Trystero pojawił się ciekawy tekst dotyczący Strategii sezonowej Keappela. Strategia ta zakłada, ze w pewnych sezonach niektóre sektory rynku zachowują się relatywnie lepiej od innych – co może być ciekawym uzupełnieniem strategii “kup i trzyma”.

W okresie styczeń 2002 – kwiecień 2007 średnia miesięczna stopa zwrotu ze strategii Kaeppela wyniosła 2,4% przy 2,28% dla WIG (odchylenie standardowe odpowiednio 10,3% i 5,9%). W tym okresie wyraźnie lepsze od WIG miesięczne stopy zwrotu zanotowała Technologia, o 2,7 pp. Złoto spisywało się minimalnie lepiej od WIG a Gotówka i Energia przegrywały z WIG. Sharpe Ratio na poziomie 0,11.

Cały tekst dostępny na stronie blogi.ifin24.pl/trystero

Zmiany na GPW po sesji 14 maja

W związku z dzisiejszym debiutem PZU zarząd Warszawskiej Giełdy Papierów wartościowych postanowił przeprowadzić nadzwyczajną korektę indeksów obowiązujących na GPW. Jest to związane z wartością akcji PZU, których suma przekracza 5% wartości indeksu Wig20.

PZU wyrzuci z Wig20 Cersanit co pociągnie za sobą kolejne zmiany. Cersanit przejdzie do mWig40 na miejsce ZA Puławy, te z kolei po przejściu do sWIG80 wyrzucą Nepantes.

Ważna poniedziałkowa sesja

Dziś czeka nas dość ważna sesja – ważna z kilku powodów. Po pierwsze w piątek mieliśmy dzień trzech wiedźm czyli dzień wygasania kontraktów terminowych. Jest to o tyle ważna data, szczególnie na GPW, że wiąże się często ze zmianami trendów lub ich “umocnieniem”.

W piątek mieliśmy dość dziwną (chociaż u nas to już powinna być norma) sesją – szczególnie jeśli chodzi o ostatnie 1,5h. Co to oznacza dla całej giełdy? Jest wielce prawdopodobne, że piątkowe wybicie było spowodowane przez jakiegoś dużego gracza który chciał wejść w krótkie pozycje przy jak najwyższym poziomie (wówczas mielibyśmy najprawdopodobniej kolejną korektę kilku dniową lub kilku tygodniową).

Dzisiejszy dzień ma szanse na potwierdzenie lub obalenie tego scenariusza. Jeśli poniedziałkowa sesja zakończy się na minusach (lub sporych minusach) będziemy mieli najprawdopodobniej do czynienia z przynajmniej krótkoterminową zmianą trendu na WGPW.  Jeśli indeksy utrzymają się na poziomie ~2450 pkt lub uderzą w górę pod 2500 – być może czekać nas będzie kolejna fala wzrostowa o trudnym do określenia punkcie docelowym.

Dodatkowym impulsem może być reakcja rynków (pytanie jaka?) na informację o reformie ubezpieczeń społecznych wprowadzonych przez Obamę w USA. Cały program będzie kosztować gospodarkę 900 mld dolarów i mimo, że ma być to rozłożone na 10 najbliższych lat to i tak będzie stanowić spore obciążenie dla budżetu.

Warto również przyjrzeć się indeksowi WIG20, a dokładniej spółce PGE, która dziś zajęła miejsce Agory w tym indeksie.

Tak czy inaczej warto dziś zachować ostrożność i dokładnie obserwować rynek. Kontrakty otworzyły się na lekkim minusie.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.

Czekając na konkret

Od dwóch tygodni w moim portfelu zalega 600 sztuk akcji MCI kupionych średnio po 5,12 zł (dwie “transze” po 5,20 i 5,00 – szczegóły we wcześniejszym wpisie). Trochę zaryzykowałem i bez stop loss’ów (miałem możliwość sprzedania akcji “ręcznie” w każdym momencie) utrzymałem spadek do prawie 4,90 zł (poniżej sprzedałbym) ale widać opłaciło się.

Kurs MCI na wczorajszym zamknięciu podskoczył do 5,32 zł za sztukę – czyli wirtualnie zarobiłem do tej pory 0,20 zł na akcji co w sumie daje 120,00 zł. Odliczając od tego prowizję domu maklerskiego jestem do przodu około 96,00 zł na czysto. Dla czego wirtualnie? Otóż nie zrealizowałem zysku i czekam na dalsze ruchy na giełdzie, ale patrząc na co prawda niezbyt energiczne ale powolne wzbijanie się giełd do góry – jestem pełen nadziei.

W tej chwili najprawdopodobniej motorem do dalszych wzrostów (lub ewentualnych spadków) będą skonsolidowane wyniki za cały 2009r rok na które będziemy musieli jeszcze poczekać.

Aktualizacja portfela: niestety w tym miesiącu zmuszony byłem wstrzymać regularną wpłatę w wysokości 200,00 zł na konto, ale nie jest to całkowite anulowanie lutowego zastrzyku gotówki – jestem w trakcie dość poważnych zmian zawodowych (o których nie omieszkam napisać na blogu bo są ściśle związane z finansami).

Zawartość portfela ulegnie jednak zmianie bo – na co zwróciłem uwagę dopiero po otrzymaniu PIT‘a z ING - źle policzyłem podatek. Zaktualizuje stan portfela jak tylko skończę artykuł nt rozliczania się z podatku od zysków z giełdy i o moim błędzie, który może być dość przydatny na przyszłość.

Na dzień dzisiejszy do portfela dorzucam jedynie zaległe 70,00 zł z programu systematycznego oszczędzania (5 zł dziennie). Aktualny jego stan to 4166,30 zł.

Fundusz awaryjny vs zdarzenia losowe

W życiu większości z nas przyjdzie taki moment kiedy albo stracimy stałe źródło dochodu, albo chwilowo i nieplanowanie nasze wydatki niezależnie od nas samych gwałtownie wzrosną (z różnych przyczyn). W moim przypadku właśnie do tego doszło – co prawda pracy jako takiej nie straciłem, ale system wynagrodzenia jaki zaproponował mi pracodawca jest dość niestabilny (otrzymuje różne kwoty w zależności od ilości zleceń w miesiącu) – poprzednio otrzymywałem stałe miesięczne wynagrodzenie. Mimo, że średnio w roku zarobie niewiele mniej potrafi to być dość niesympatyczne kiedy kilka czynników nałoży się na siebie wzajemnie.

Wchodzę właśnie w punkt kulminacyjny takiej sytuacji – w mojej branży grudzień i luty nie należą do pracowitych więc grudniowe i nadchodzące wynagrodzenie dostanę grubo poniżej “kreski”. Sytuację tą dodatkowo komplikuje moja sytuacja mieszkaniowa – wraz z narzeczoną (tu się pochwalę) wynajmujemy sporą dwupiętrową “kawalerkę” na poddaszu, która mimo nie wielkiego kosztu wynajmu (jak na takiej klasy mieszkanie) ma jedną wadę – ogrzewanie gazowe. Nie muszę chyba wspominać, że ostatnie mrozy spowodowały wzrost zużycia gazu w mieszkaniu o prawie 350%. Sumując różnicę między średnim wynagrodzeniem a otrzymanym i między średnim rachunkiem za gaz a otrzymanym dostaje kwotę prawie 1 500 zł (oznacza to, że gdybym dostał normalne wynagrodzenie i zapłacił normalny rachunek za gaz w moim portfelu zostałoby o 1 500 zł więcej).

W takich sytuacjach z pomocą przychodzi fundusz awaryjny. Jest to specjalne konto bankowe (najlepiej oszczędnościowe) na którym odkładamy oszczędności “na czarną godzinę”. Średnio kwota ta powinna wynosić między 3 a 6 naszych średnich miesięcznych dochodów. W moim przypadku fundusz awaryjny to jedynie 2 średnie miesięczne pensje, ale to i tak wystarczy, żeby wspomnianą wyżej sytuację przejść bez większego uszczerbku, a ponieważ w lutym szykuje się na około 120-140% średniej pensji – wówczas z nadwyżki finansowej wypełnię dziury w funduszu.

Taki fundusz jest bardzo ważny szczególnie obecnie, kiedy łatwo jest stracić pracę. Utrzymywanie stałego poziomu oszczędności na koncie funduszu pozwoli nam (nawet przy natychmiastowym wypowiedzeniu) przeżyć kolejne 3-4 miesiące bez zaniżania jakości życia lub nawet pół roku przy “zaciśniętym pasie”.

Proszę zauważyć, że nigdzie nie wspomniałem tu o dwóch ważnych rzeczach – pierwsza to wydatki świąteczne (grudzień) oraz mój 6 dniowy urlop w styczniu (wyjazd do Jaworzynki o którym pisałem na blipie). Oba te wydarzenia nie miały najmniejszego wpływu na moje finanse z tego względu, że oprócz funduszu awaryjnego regularnie tworzę mniejsze fundusze sezonowe. I tak (pisałem o tym pod koniec września) na święta odkładałem dodatkowe 200,00 zł od września zaczynając. Na wyjazd styczniowy złożyły się pieniądze z listopada, grudnia i stycznia. Mniej więcej od marca (kiedy przyjdzie wspomniany zastrzyk finansowy) zacznę regularnie odkładać kolejne pieniądze na fundusz wakacyjny.

Zarządzanie takimi domowymi funduszami naprawdę niewiele kosztuje, nie wymaga “specjalistycznej” wiedzy a nie dość, że daje spokój ducha to jeszcze pozwala na wyjście z wyżej wspomnianych sytuacji bez zaciągania kredytów czy mocno oprocentowanych pożyczek typu Provident etc.

Portfel powyżej 4 000,00 zł + zaczynam oszczędzać na nowy samochód

Dziś do portfela trafia zaległe 70,00 zł z programu 5 zł dziennie (po dwóch tygodniach dokładnie tyle się uzbierało).  Ponieważ mamy dziś 334 dzień roku, a program ten działa dokładnie od 1 stycznia łatwo policzyć, że oszczędzając 5,00 zł dziennie udało mi się oszczędzić 1670,00 zł w ciągu 11 miesięcy. Daje to (na koncie oszczędnościowym 4% w skali roku z dzienną kapitalizacją) 5,56 zł zysku miesięcznie – kwota wydaje się być minimalna i praktycznie bez znaczenia, ale przynajmniej podtrzymuje cały stan portfela powyżej poziomu inflacji dzięki czemu jest mi ona obojętna – a oszczędności dzięki systematycznemu dokładaniu ciągle rosną.

Na chwilę obecną stan portfela to 4032,56 zł. Odsetek z konta oszczędnościowego niestety w tym miesiącu brak – cała kwota leży na koncie w ING Securities, ale dzięki temu udało mi się w tym miesiącu zarobić ~162,00 zł na giełdzie.

Mój mały Car Index

car

Dziś postanowiłem upublicznić moje dodatkowe konto oszczędnościowe – roboczo nazwane “Car Index”. Nie ma to co prawda nic wspólnego z indeksami giełdowymi, ale przynajmniej ciekawie brzmi ;) Tak czy inaczej po roztrzaskaniu poprzedniego samochodu i uwzględniając mój tryb pracy nowy samochód w leasingu jest dobrą inwestycją.

Jest to dodatkowe konto oszczędnościowe o niewielkim oprocentowaniu (4%) na które od czterech miesięcy wpłacam regularnie 200,00 zł miesięcznie na przedpłatę na leasing samochodu. Mniej więcej od marca przyszłego roku zamierzam wziąć samochód w leasing. Docelowo do marca / kwietnia chce uzbierać 10-15% wartości przyszłego samochodu czyli około 2 – 2,5 tyś zł.

Na dzień dzisiejszy odłożone mam 800,00 zł, które wypracowały zysk w wysokości…  4,32 zł zysku ;) czyli razem 804,32 zł. Tak czy inaczej chodzi jedynie o przedpłatę – im więcej uda mi się uzbierać tym korzystniejsze raty tj opłaty miesięczne za leasing uda mi się uzyskać.

Wszystko w dół tylko giełda w górę

Ostatnie dwa tygodnie minęły mi pod znakiem pracy po 18h dziennie – niestety takie są uroki mojego zawodu, że albo mam nadmiar wolnego czasu (i wówczas tu i na Podstawach pojawiają się regularnie wpisy, recenzje etc) albo nie mam czasu zupełnie na nic i gdyby nie fakt, że mnie w pracy karmią pewnie umarłbym z głodu.

Na szczęście święta coraz bliżej więc przez następne dwa tygodnie będę miał więcej czasu żeby wszystko nadrobić.

Nikogo pewnie nie ominęła informacja o zamrożeniu spłaty zobowiązań przez World Dubai – jak sytuacja tego giganta (do którego należy między innymi bajeczna wyspa w kształcie palmy) wpłynęła na giełdę nie muszę chyba mówić. Jednak osobiście uważam, że nie jest to aż tak zła informacja jak ta, która pojawiła się w minioną sobotę. O ile World Dubaj bankrutem nie jest – ma raczej chwilowe problemy z płynnością, o tyle fatalne wyniki sprzedaży z Black Friday mówią same za siebie – Ameryka nie ma pieniędzy.

Jak słusznie zauważyli Doxa i Trystero – kto będzie kupować IPhony przecenione nawet o 50% skoro ledwo starcza mu na chleb i inne artykuły pierwszej potrzeby? A przecież bezrobocie dopiero zaczyna tam rosnąć i wiele rodzin jeszcze nie do końca poczuło brak pracy. Jak na razie wygląda na to, że tegoroczny rajd św Mikołaja będzie o wiele słabszy niż się spodziewano. Giełdy od kilku miesięcy (w zasadzie od września) są w trendzie bocznym, a sytuacja gospodarcza się pogarsza.

Komplikuje się sytuacja na rynku amerykańskich nieruchomości (tym razem komercyjnych). Do spektakularnych “porażek” można zaliczyć ostatnie rozczarowanie ceną sprzedaży stadionu Silverdome w Detroit, którego koszt budowy wyniósł 30 lat temu 55,7 mln dolarów, a sprzedano go kilka dni temu za nieco ponad 500 tyś.

Czekają nas spadki. Nikt nie wie jak duże (korekta trendu wzrostowego? powrót do spadków i fala C?) – ale nawet z fal Eliota wynika, że rynkom należy się korekta. Czy będzie to spadek do 2000 na wig i 1000 na S&P czy nowe dno – zobaczymy. Zapewne wszystko rozstrzygnie się w pierwszych miesiącach nowego roku – przed świętami finansjera raczej nie pozwoli na duże spadki, żeby zamknąć rok na dużych plusach i po raz kolejny obwieścić światu koniec kryzysu.

Portfel zaktualizuję w ciągu kilku najbliższych dni.

Page 1 of 212